Maximon, czarny święty z cygarem w ustach...
Dodane przez El Comandante dnia Czerwiec 19 2008 16:37:57
Maximon, czarny święty z cygarem w ustach..

Tradycja chrześcijańska współistnieje z zadziwiająco żywotnymi rytuałami z czasów prekolumbijskich

Śpiew mariachis, wędrownych muzykantów słychać już z daleka. Tym razem nie jest to jednak piosenka o złamanym sercu ani o miłości do grobowej deski. Mimo że gitarowe akordy brzmią podobnie jak w tysiącach innych piosenek śpiewanych w Ameryce Środkowej, ta jest inna. Jej bohaterem jest bowiem San Simon, zwany również Maximonem, czarny święty czczony w niektórych okolicach Gwatemali.


Casa de Maximon, Dom Maximona, przed którym przystanęli mariachis w malutkiej wiosce San Andres Itzapa, ściąga przybyszów z całego kraju - biedaków, chorych, przestępców i prostytutki. Na zakurzonym dziedzińcu nieustannie palą się podlewane benzyną ogniska, w których w popiół obracają się ofiary z cygar, słodyczy i lokalnego rumu.

Manekin w meloniku

Nad jednym z ognisk mężczyzna w czerni, o twarzy ospowatej i pokiereszowanej bliznami odmawia szeptem tajemną modlitwę, co chwila wrzucając w płomienie garść czarnych świec. Nad innym starsze małżeństwo właśnie przygotowuje ogień ofiarny. - Przyszliśmy tu prosić o uzdrowienie naszego dziecka - mówią.

Postać Maximona jest jednym z najbardziej osobliwych przejawów ludowej religijności w Ameryce Łacińskiej. W San Andres Itzapa święty występuje pod postacią manekina ubranego w czarny garnitur i melonik, w ręku trzyma cygaro - przypomina nieco karykaturalnych kapitalistów z radzieckich czasopism z lat dwudziestych. Figura umieszczona jest, jak większość tutejszych figur świętych, w ołtarzu przypominającym szklaną gablotę. Traktuje się go jako opiekuna, ale także złego, satanicznego demona.

Wnętrze domu rozświetlają setki świec, ich kolor związany jest z rodzajem prośby, którą San Simon ma spełnić. Czerwone zapewnić mają szczęśliwą miłość, białe szczęście dla dzieci, żółte obfite plony, czarne wreszcie - a tych jest tu najwięcej - przynieść mają szkodę niewiernym małżonkom i rywalom. We wnętrzu domu zebrało się kilkanaście osób. Palą cygara, w długich rzędach ustawiają świece, wreszcie podchodzą pod sam ołtarz, gdzie złożą w ofierze kilka banknotów, a nadzorca miejsca otrzepie ich wiązką cudotwórczych ziół. Nie zabraknie też aguadiente, ognistej wody, spożywanej tu w dużych ilościach

W domu Maximona stoi jeszcze drugi, mniejszy ołtarz, w którym umieszczono drewnianą rzeźbę Judasza. Jose, mój przewodnik, pracujący jako nauczyciel hiszpańskiego w pobliskiej Antigua Guatemala, z wyraźną niechęcią traktuje kult Maximona. Jak większość mieszkańców kraju jest gorliwym katolikiem. - Dla mnie to jakieś dziwactwo - irytuje się. Kult Maximona i jemu podobnych, wywodzących się z mitologii ludowej postaci przez wiele lat był utrapieniem dla tutejszych księży. Niejednokrotnie próbowano zabraniać pogańskich ceremonii, wiara ludowa zawsze jednak okazywała się silniejsza. Dziś coraz częściej akceptuje się prastare rytuały i ludowe wierzenia. Niezmiennie popularnego wśród biedoty i ludzi półświatka Maximona wielu Gwatemalczyków uważa jednak za wcielenie przesądów i wiary w czarną magię.

źródło: Link